wtorek, 25 stycznia 2011

Wieczorową porą

...jak u Hitchcocka?

12 komentarze/y:

Manitou pisze...

Tak, tak ptaków coraz więcej i słychać już nie tylko krakanie, ale i śpiewy całkiem wiosenne. To napawa optymizmem.
A te czarne chmary to pewnie te same, co się wlatują w silniki samolotów ;-) Tym bardziej budzą moją zgrozę.

Zbyszek (drugi krok w chmurach) pisze...

Wrony, kawki, kruki, czarne i głośne. I ciągle myślę czy mają one jakiegoś naturalnego wroga? Jest ich coraz więcej.

Anonimowy pisze...

:(

ikroopka pisze...

Prawie, prawie, tylko co z tą różnicą?
:)

Ada pisze...

Jak z horroru, naprawdę ;) Lubię ptaki... jednak wolę, gdy jest ich trochę mniej. A już krakowskie gołębie to koszmar (pewnie się tym narażę miłośnikom ptaków).

chrzelice pisze...

ptaki robią wrażenie, rzeczywiście jak z filmu

Zbyszek (drugi krok w chmurach) pisze...

Ikroopka, Chrzelice... mniej drapieżne:)

Ada... o gołębiach to wolę nic nie mówić, u mnie kolce na parapetach pomogły.
A te ptaszki trochę mniej szkodliwe, ale wrażenie robią niesamowite. Pozdrawiam.

wildrose pisze...

Ale swietny widok!

Anna pisze...

Zbyszek, to jest zaskakujące, aby zobaczyć, tak wiele wron razem. Anna :)

Zbyszek (drugi krok w chmurach) pisze...

A podobno wrony łącza się raz na całe życie. Może dlatego ich tyle:)
Pozdrawiam

Bella pisze...

jak z horroru.

k.love olsztyn pisze...

niebo w gebie