weekend był bardzo ciepły, jak nie w grudniu. z jednej strony to dobrze, bo wypad samochodem do Stolicy nie był tak stresujący jak kiedyś, gdy padał śnieg i w zaspach grzęzły pługopiaskarki. korek na siódemce sięgał wtedy 5 km. koszmar.czasami lubię wpaść do innego miasta, bynajmniej nie w sprawach służbowych, ot tak, pozwiedzać, rozejrzeć się. odwiedzam wtedy mój ulubiony teatr, tu grają "Idiotę", znajomych, jem musakę i piję calvadosa - napój Inki, Joanny i Ravica oczywiście też. to tak na marginesie Remarque'a. chcę więcej takich weekendów.
6 komentarze/y:
Bardzo ładny kard. Wspaniały weekend, życzę takich jak najwięcej.
Calvados działał na moją wyobraźnię od czasu przeczytania "Łuku tryumfalnego", ale jak dotąd nie udało mi się go spróbować ;-)
Pozdrawiam :-)
Też chcę, za daleko mam do Warszawy, więc wczoraj zrobiłam sobie wypad do Legnicy:)
calvadosa nie było, ale co tam, zawsze można poczytać, a głowa nie boli, potem;)
Trochę szaleństwa wskazane !
toż to stolyca!!!
O i zadnych rozkopow, remontow na twoim zdjeciu nie widze, a tak mi sie nasza stolica kojarzy...
ladne zdjecie!
Witam w moim mieście!
ja tak z żoną do Łodzi wpadłem po prostu pozwiedzać sobie.
W każdym naszym mieście jest inaczej. I bardzo dobrze.
Pozdrawiam Vojtek
Prześlij komentarz